Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przemyślenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przemyślenia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 3 września 2011

Medytacja Tylera Durdena („to nie ja”)

Czego uczy nas Tyler Durden z „Podziemnego kręgu” (Fight Club)? „Twoja praca to nie ty. Ilość pieniędzy, jaką masz w banku to nie ty. Samochód, jakim jeździsz, to też nie jesteś ty. Ani zawartość twojego portfela.” Anarchistyczna, nihilistyczna, kusząco pierwotna negacja – to, że dostajesz pieniądze za pisanie skryptów php nie znaczy, że jesteś informatykiem; nawet jeśli uczysz młodzież za pieniądze, nie musisz na siłę wplatać słowa „nauczyciel” do swojej osobistej definicji „Ja”. „Ja” to ja, prawda?

A czego uczy nas medytacja? Odnoszę wrażenie, że idzie krok dalej. Że „Ja” nie sposób uchwycić. A może ono nie istnieje?

czwartek, 10 lutego 2011

Google-gwałciciel i komputerowa medytacja

Budzisz się nad ranem; za oknem senna szarość. Wygrzebujesz się z pościeli i przepłukujesz twarz zimną wodą z miednicy. Drżysz: najwyraźniej służący jeszcze nie napalił w piecu. Podchodzisz do sekretarzyka i podnosisz list, którego niepokojąca treść spędzała Ci w nocy sen z powiek. Do późna szukałeś w książkach ukojenia skołatanych nerwów, ale nawet dostojny Arystoteles ani pełen mądrości Paracelsus nie byli w stanie oderwać Twych myśli od dylematu, przed jakim stanął Twój przyjaciel i zarazem i Ty sam, zmuszony doradzić mu w tej niełatwej sprawie. Ubierasz się, a potem w zamyśleniu strugasz gęsie pióro i maczasz je w kałamarzu. Z ciężkim sercem stawiasz pierwsze litery listu.
Drogi Wilhelmie…
CO TO MA BYĆ?!

czwartek, 3 lutego 2011

Zamknij się wreszcie!

Pomyśl sobie proste zdanie, chociażby: „Uwielbiam medytować”. Jeszcze raz. Wsłuchaj się w tę myśl. „Przyjrzyj się” swemu monologowi wewnętrznemu. Czy to naprawdę Twój głos? Czy naprawdę go słyszysz, a może Ci się wydaje? Z czego jest „zrobiony”? Z prawdziwego dźwięku czy ze wspomnień o poszczególnych głoskach albo słowach? I co najważniejsze… co zrobić, żeby się wreszcie zamknął?!
Myślę, że warto zdać sobie sprawę, że ten głos nie jest Tobą. Przecież wymyka się spod kontroli, robi co chce. Potrafisz się bez niego obejść. Przecież kiedy nagle przypominasz sobie, dlaczego nie możesz wejść do mieszkania, nie myślisz „choroba, nie mam kluczy, bo zostawiłem je w schowku w samochodzie”. Po prostu to sobie uświadamiasz – myślisz bez słów znacznie szybciej niż powiedziałby to ów natrętny głos, który staramy się uciszyć w trakcie medytacji.
I właśnie tego warto się nauczyć. Myśli nie będące słowami łatwiej okiełznać – łatwiej je zignorować i pozwolić im płynąć jak obłokom.
Osobiście wymyśliłem sobie taką metodę:

środa, 2 lutego 2011

Medytacja? Wielka mi sztuka...

 Po raz kolejny wróciłem do pierwszej książki Osho, jaką kiedykolwiek czytałem – "Techniki medytacji" –  i urzekła mnie prawdziwość i prostota tego fragmentu:
„Medytacja oznacza przeznaczenie paru minut na brak aktywności. Na początku jest to trudne, najtrudniejsze na świecie, ale na końcu jest to najłatwiejsze. Tak łatwe – i dlatego tak trudne.
Gdy powiesz komuś, żeby usiadł i nic nie robił, zacznie się wiercić, może poczuje mrowienie w nodze, może jeszcze coś innego. Staje się tak niespokojny, gdyż zawsze był czymś zajęty. Przypomina samochód z włączonym zapłonem, z pracującym silnikiem, samochód, który jednak nigdzie nie jedzie. Silnik huczy i nagrzewa  się coraz bardziej. Zapomniałeś, jak się go wyłącza. Tym właśnie jest medytacja – sztuką wyłączania silnika.”